Uwaga! Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Informacje zapisane za pomocą cookies i podobnych technologii wykorzystywane są m.in. w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszej strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W programie służącym do przeglądania stron internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z niniejszej strony internetowej bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Czytaj więcej na temat plików cookies | Akceptuję, zamknij
:: Strona główna > Imprezy

Relacje ze wspólnych imprez

01.01.2001 Spływ Rospudą
Moimi towarzyszami podczas tego spływu byli Gniewko i Miłosz. Każdy z nas płynął ze swoim tatą. Tak, więc tym razem w wyprawie brały udział trzy kajaki dwuosobowe, a w nich sześciu „twardzieli”. Ponadto każdy kajak po brzegi wypełniony był tym wszystkim, co jest niezbędne do życia przez 10 dni. Były tam namioty, śpiwory, ubiory, woda, artykuły spożywcze no i oczywiście wędki.

Rospuda jest szlakiem o bardzo zróżnicowanym charakterze - od prawie górskiej rzeki o wysokich, często zalesionych brzegach i przełomach z kamienistym dnem, do wolno płynącej nizinnej rzeki o zabagnionych brzegach porośniętych szuwarami. Na trasie spotykaliśmy przeszkody w postaci kamienistych płycizn z szybkim prądem oraz wykroty drzew grodzące koryto rzeki.

Wtedy do akcji wkraczał tato z wujkiem. Przeszkody te są dużym utrudnieniem i często zniechęcają do wyboru tej trasy, ale dla nas stanowiły dodatkowe atrakcje w czasie spływu.

Rospuda wypływa z Jez. Czarnego na wys.175 m n.p.m. gdzie rozpoczęła się nasza przygoda. Płynąc przepływaliśmy przez dziewięć jezior, pokonując różniące się od siebie dwie krainy - Pojezierze Suwalskie z bogatą rzeźbą polodowcową oraz płaską, sandrową równinę Puszczy Augustowskiej. Na trasie spływu jest kilka ciekawych miejscowości: m.in. Filipów oraz mała wieś Matłak gdzie odkryto najstarsze ślady pobytu człowieka na Suwalszczyźnie z okresu środkowej epoki kamiennej (7500 - 4000 lat p.n.e.).

Podczas tej wyprawy mieliśmy wiele przygód. Płynąc przez Puszczę Augustowską zastała nas kilkugodzinna burza z błyskawicami. Zrobiło się ciemno. W czasie burzy niebezpiecznie jest chować się pod drzewa tak, więc otoczeni puszczą, a w niej potężnymi drzewami zmuszeni byliśmy cały czas płynąć. Miałem trochę „pietra”, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Wiele naszego ekwipunku zamokło. Złamaliśmy również wręgę w naszym kajaku po wpłynięciu na głaz niewidoczny podczas zlewy.

Cały prawie następny dzień wszystko suszyliśmy i usuwaliśmy uszkodzenia.

Poprzez system śluz wpłynęliśmy w Kanał Augustowski, a po przepłynięciu około 20 km w przeuroczą Nettę, charakterem przypominającą w dolnym odcinku Biebrzę.

Często wracam myślami w te urocze miejsca i namawiam tatę do zorganizowania kolejnej wyprawy.

Pozdrawiam moich towarzyszy wyprawy - tych dorosłych też.