Uwaga! Niniejsza strona wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Informacje zapisane za pomocą cookies i podobnych technologii wykorzystywane są m.in. w celach statystycznych oraz w celu dostosowania naszej strony do indywidualnych potrzeb użytkowników. W programie służącym do przeglądania stron internetowych można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z niniejszej strony internetowej bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Czytaj więcej na temat plików cookies | Akceptuję, zamknij
:: Strona główna > Imprezy

Relacje ze wspólnych imprez

01.01.2001 Spływ Biebrzą
Warto byłoby nią spłynąć...

Spływ Biebrzą rozpoczęliśmy 29 km poniżej jej źródeł w miejscowości Lipsk, oddalonej o 15 km od granicy z Białorusią. Początkowo płynęliśmy bystrym nurtem, wzdłuż lasów, trzcinowisk i brzezin. Z rzadka mijaliśmy nieliczne wioski, przepływaliśmy pod mostami drogowymi i drewnianymi kładkami. Biebrza jest rzeką nizinną, silnie meandrującą z dużą liczbą starorzeczy, odnóg, rozlewisk, zatok i wodnych zastoisk. Charakteryzuje się szerokim korytem, znaczną głębokością i wyraźnym, choć nierwącym nurtem. Płynąc mijaliśmy między innymi Dolistowo ze znajdującym się w tamtejszym kościele dzwonem z 1692 roku, Goniądz - miejscowość wywodząca swą nazwę od słowiańskiego słowa "gon" - bobrze gniazdo oraz zwiedziliśmy Osowiec z potężnym systemem fortyfikacji niegdysiejszej carskiej twierdzy. Ciekawostką są tam także siedliska bobrów w fosach otaczających twierdzę. Biebrza nazywana przez niektórych polską Amazonką przebiega przez Biebrzański Park Narodowy. Wyjątkowość BPN polega na tym, że w środku Europy zachował się w pierwotnej formie obszar o powierzchni 200 tys. Hektarów. Obszar dziki, bezkresny słabo zaludniony a miejscami wręcz bezludny, stanowiący wyzwanie dla wszystkich żądnych przeżycia niesamowitej przygody z dziewiczą przyrodą.

Po przepłynięciu Biebrzy wpłynęliśmy do Narwi, którą płynęliśmy aż do Łomży. Tam zakończyliśmy wspaniałą przygodę.

Chciałbym w tym miejscu podziękować wujkowi Ziutkowi, który był inicjatorem tego spływu, tacie, który mnie zabrał na tę wyprawę oraz kuzynowi Gniewkowi, z którym przez dziesięć dni łowiłem ryby, wymyślałem i uskuteczniałem przeróżne zabawy.

Wszystkich namawiam do przepłynięcia, chociaż krótkiego odcinka przeuroczej i unikalnej trasy kajakowej.